11/14/2011

4,5 miesiąca w domu :)

co się teraz u mnie dzieje? hmm studia

oprócz studiów, jeszcze sobie tańczę, właśnie tak (tutaj akurat warsztaty, więc zmęczenie + brak pamięci - haha excuses, excuses.. ;P) http://www.youtube.com/watch?v=UTy3NiHZ-yU jest to chyba jedyna rzecz, która pozwala mi na jako taką naukę, więc w sumie to nie wiem jak ja wytrzymałam w zeszłym roku. Nigdy więcej nie zrobie sobie przerwy z własnej woli, nigdy. Jedyne, czego żałuję, to własnie to, że nie tańczyłam w Stanach. Ale może i dobrze, przecież człowiek uczy się na własnych błędach.

Czego mi brakuje w Polsce? Panda Express, Victoria's Secret, robienia miliona zdjęć bez okazji, sleepovers (tak, trzeba przyznać, coś nie bardzo moje koleżanki chcą zostawać na noc -.-), zwariowania Amerykanów (ale tylko czasem ;P), nieoceniania innych i bycia tym, kim się chce, bez obawy, że będzie się totalnym outsiderem, dresó i bluz na codzień <3 (taaak, trochę już rzygam milionem dziewczyn wystrojonych tak samo, no ale cóż, jak to moja Andrea mawiała: "jakbym się na codzień tak ubierała, to gdybym się wystroiła na imprezę, to nikt by nie zauważył różnicy" - dokładnie tak jest ;)), chłopaków brakuje bardzo, którzy cię traktują jak kumpla (w sensie, że wierzą w przyjaźń damsko-męską :D) i przede wszystkim możliwości spełniania własnych marzeń. Ale cóż, na razie jest ok :)

Za co bardzo jestem wdzięczna Ameryce? Za radość z życia i optymizm, wieczny optymizm <3 Choćby nie wiem jak źle było, wystarczy, że sobie przypomnę cały zeszły rok i uśmiech sam się nasuwa na usta :) Naprawdę, to całe "sztuczne" bycie miłym w Stanach, wcale nie jest takie sztuczne. Jak się do tego człowiek przyzwyczai, to jest bardzo sympatycznie i wierzcie mi, jedno "Hi" od nieznajomego może make your day <3 A w Polsce same smutasy chodzą, dziewczyny się na siebie krzywo patrzą, ale nie powiedzą o co chodzi i nikt, totalnie nikt, się do Ciebie na ulicy nie uśmiechnie pierwszy. Tylko w Polsce ludzie potrafią tak marudzić, nigdzie indziej :D Dlatego czasem tęsknie za Usa, ale... tylko czasem ;)

Aha i tęsknie, tak mega, mega, mega za trampolinami <3
Ach, no i jeszcze oczywiście Święto Niepodległości mi wpadło do głowy - lepiej by było się cieszyć z tego co mamy, a nie napierdalać na ulicach, nie wiem o co chodziło dokładnie, bo nie ogarniam tych wszystkich, którzy się nienawidzą i biją o wszystko, no ale serio? w Święto Niepodległości? wow... bez przesady, cieszcie się trochę chociaż, co?

Żegnam tak optymistycznie, słonecznie i wakacyjnie <3

3 komentarze:

Alice pisze...

Masz zamiar kiedyś wrócić do USA?

mrshl pisze...

Tak, tak, oczywiście :D może na jakieś work&travel, może kiedyś jako au pair, jeśli się przekonam do dzieci :D może na wakacje, żeby gdzięś potańczyć... Jeszcze nie weim po co i kiedy, ale na pewno tak:)

ola pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Free Hit Counter