5/27/2011

super dokładny opis promu! :) ciekawsze rzeczy wkrótce!:)

Zaczynając od piątku, to poszłam do łozka koło 1, tylko że wcale nie miałam zamiaru iść spać. Robiłam coś na komputerze, a jako ze mam w pokoju słaby internet, to czekałam aż mi sie piosenka naładuje i się położyłam i zasnęłam. Nie miałam nastawionego budzika ani nic, telefon tylko na wibracje, więc gratulacje. Na szczęscie zadzwonił telefon normalny o 10, więc szybko sie zebrałam i koło 11 byłam u koleżanki na makijaż i włosy. Andrea miała robione włosy, więc trochę poczekałam jeszczse i miałam ja zrobione. Potem mój makijaż, potem Andrei. U mnie więcej było eeeeeee focus? nie wiem, u mnie koleżanka bardziej się skupiła na makijażu - miałam super fioletowe piękne cienie, a moje oczy wydawały się bardziej zielone :D super :D włosy miałam w takim poplątanym koku - tak jak chciałam  z białymi kwiatkami na około, z góry :) Andrea miała pokręcone łądnie włosy, związane w kucyk na boku, z czerwonymi kwiatami, wyglądałą suuuuper, bo jest czarna, to tak typowo tradycyjnie hiszpańsko wyglądała :D Obie wyglądałyśmy genialnie :D

Spotykaliśmy się ok. 3 na polu golfowym, bo tam ładnie i wodospadzik jest itp. Pogoda była trochę do dupy, ale na szczeście jak robiliśmy zdjęcia to nie padało. Och, z domu koleżanki odebrali nas host rodzice Andrei, przyjechała tez jej "date", taki chłopak Meksykanin, ale tu mieszka. Trohcę dziwny ale co tam ;P Więc jej rodzice się nami pozachwycali, naprawdę się zachwycali i byli super mili (a nie tak jak Andrea potem przyjechała, potem tzn we wtorek, bo pojechała do Californii do rodziny, i pokazałam jej zdjęcia i tylko mówiła "aww that's pretty", ale o tym pozniej). Tak więc pojechaliśmy i pierwsza rzecz jaką zrobiłam, to krzyczenie z samochodu, a potem wyjście i prawie przewrócenie sie i tym samym zwrócenie na siebie uwagi wszystkich moich znajomych :D no także spoko ;P potem pogadałam ze znajomymi itp itd. I moja kochana koleżanka, Katie, jako że wiedziała, że idę sama na prom, kupiła mi corsage (taki kwiatek na bransoletce na rękę, który chłopak daje dziewczynie, a dziewczyna daje chłopakowi "boutonniere" - taki kwiatek, który sie przypina na butonierce, lub w nie wiem ;P prawdopodobnie na ;P). A że totalnie o tym nie wiedziałam, to sie prawie popłakałam, bo tak mi miło było <3 Kochana Katie <3

Potem porobiliśmy sobie trochę zdjęć, ale nie za dużo. Trochę dziwnie było, tak nie wiem jak, trochę sztywno ;P Ale zdjęcia ładne są! :)) jeszcze nie mam ich w dobrej rozdzielczości, to wam prześlę z facebooka. Potem pojechalismy do restauracji, ja byłam w samochodzie z Katie, Zachiem - jej chłopakiem, Sarą - moją koleżanką i jej date. Mielismy całkiem niezłą "truck" :D Była jedna limuzyna i 3 samochody i jak jechaliśmy za sobą to wyglądaliśmy jak FBI hahaha :D pojechaliśmy do restauracji, jakieś seafood, ale nie miałam ani pieniędzy, ani portfela, ani biletu na prom, ani ID hahaha i sie zorientowałam w połowie drogi. A, telefonu tez nie miałam. Ale nie byłam sama, Andrea też zapomniała, bo zostawiłyśmy u koleżanki w samochodzie i zapomiałayśmy, że ona nim nie jedzie ;P Trochę się najęczałyśmy, ale dziewczyny mówiły, że wszystko będzie ok, bo nas nauczyciele znają. W restauracji uciekłam z Andreą i jezscze jedną koleżanką do sklepu i kupiłysmy sobie Monstery - napoje energetyzujące, po których nam dobrze odbjia :D Wróciłyśmy po jakiejś pół godiznie i się wszyscy pytali gdzie byłysmy, bo nic nie powiedziąłayśmy ;P Hahahahha ach, i rozlałam go na swoją sukienkę hahahahhahah :D Ale nie było widać po jakichś 15 min, więc dobrze ;P Potem miałam problemy z sikaniem, bo nie chciałam niczego ryzykować z sukienką, bo by było źle, więc po prostu ją zdjęłam i przewiesiłam przez drzwi i się ze mnie koleżanka śmiała ;P No ale moja sukienka była dość duża, więc co mogłam innego zrobić...

Po kolacji zajęło nam rtochę czasu zebranie sie  stamtąd. Limuzyna sobie gdzieś pojechała, a my wybraliśmy się do tego miejsca, gdzie mieliśmy prom - EMP w Seattle (Experience Music Project). Chieliśmy iść do jakichś wodospadów czy czegoś, ale niestety nie daliśmy rady... Zaczęło padać... :/ Także posiedzielimśmy sobie ze 2 h nic nie robiąc.. Ale spoko było. Katie i Zach mają kryzys w swoim związku (:D) i Katie była ciągle trochę smutna/obrażona i właśnie gadałam o tym z Zachiem, bo nie tylko on zauważył, a Zach jest w sumie moim lepszym kolegą niż Katie koleżanką, bo w sumie spędzam z nim godzinę dziennie, a z Katie tylko czasem lunch i czasem kiedyś w weekendy. Więc akurat podczas promu byłam po stronie Zacha :D W każdym razie, jakoś godzinę przed promem zapytałam się z dziewczynami mojej nauczycielki od marine biology/zoology czy wpuszczą nas bez biletów i powiedziała, ż emusza wszystkich wylegitymować i że musimy się dyrektora zapytać. No to się prawie popłakałam znowu haha, nie wiem w sumie czemu, bo przecież było wiadomo, ze nie zostawią nas przed budynkiem haha ;P Jakieś pół godziny przed rozpoczęciem chciałyśmy złapać dyrektora, ale pojawił się dopiero jakeiś 10 min przed, więc go się zpaytałam, ale tak szybko mówiłam, że mnie nie zrozumiał hahahhahahahahha ale najlepsze jest to, że się nie pomyliłam w tym co mówię i sie nie zająkałam haha, ale moja prędkość była niesamowita ;P kazał mi zwolnić i powiedzieć jeszcze raz, więc mu wytłumaczyłam. Była z nami koleżanka i zapytał się jej czy ona też zapomniała, ona na to że nie, a on  na to "a to pewnie, nie ma problemu, możecie wchodzić, tylko dajcie mi znać, jak będziecie". Więc popłakałam się po raz 3 hahahhaha, prawie, bo nie chciałam, żeby mi się makijaż zepsuł haha ;P no nie wiem gneeralnie co mi było tego dnia, jakoś za dużo stresu, że mi sie fryzura popsuje, makijaż rozmyje, sukienka porwie/zaleje, prom będzie głupi itp.

Jak już wchodziliśmy moja nauczycielka zapytała się czy dyrektor robił nam jakieś problemy, a ja na to że nie, tylko na niego czekamy, bo powiedział nam tak. No i się nie zrozumiałyśmy, bo najwyraźniej on apowiedziała, że możemy wchodzić, no ale nie ważne ;P CZekałyśmy jakieś 10 min zanim sie mnie znowu spytała, więc nie taka duża strata, spoko jest; P Przez 3 h tańczyliśmy, gadaliśmy, suuuuuuper było :D DJ był fajny, taki Murzyn :D Oh hahahahahha był taki chłopak, który sie ubrał w sukienkę, był u nas w grupie hahaha. Generalnie, to zawsze robi coś dziwnego, ale to było trochę przegięcie ;P Wolne piosenki tańczył sam i udawał, że z kimś jest hahah. I moi znajomi powiedzieli mi, żebyym do niego poszła haha, no a że miałam troszkę energii, to poszłam i sie wszyscy śmiali i gapili ;P Potem jak jeszzce z nim "tańyczłam" Dj zapytał sie kto tańczy z najpiękniejszą dziewczyną, to wszyscy krzyczeli, a potem gdzie jest jakiś przystojny chłopak, to się wydarłam... I najwidoczniej potrafię się drzeć, bo DJ mnie usłyszał i wszyscy inni też i się gapili haha. Także spoko. Potem moja koleżanka chciała macarenę, to się jej pytam czy chce się zapytać czy ja mam się zapytać, no i ja miałam, więc wchodzę na tą jego "scenę" i on patrzy na mnie groźnym wzrokiem, ale szybko przestraszona podchodze do niego i się pytam czy może puścić, usmiechął się i powiedział, że tak. No i jak macarena się zaczęła, to z Andreą puściłyśmy wodze szaleństwa (nie wiem czy są wodze szaleństwa, bo wyobraźni są, ale może szaleństwa też) i zaczęłyśmy tańczyć i Olgusia wpadła na genialny pomysł wejścia na tego jego podium, bo było całkiem duże :D No to sobie weszłyśmy i chwile później Dj zaczął coś gadać i wskazał na nas, to myślałyśmy, że każe nam zejść, ale nie. Jak zeszłyśmy, to kazał nam wejść z powrotem i innym ludziom robić to, co my :D:D haha :D Trochę za długą puścił tą macarenę, ale dobrze było haha ;P

Wszyscy ludzie chcieli wyjechać 10 min wcześniej, żęby uniknąć "korku", no i w końcu wyszliśmy wcześniej :/ Nie wiem co to za problem zostac 10 min dłużej... szczególnie na promie. Ale co tam... Także wrócilismy sobie do tego pola golfowego, bo tam dużo osób zostawiło samochody, zgubiliśmy się po drodze, ale inny samochód zgubił się bardziej. Jak bylismy jakieś 20 min od celu, koleżanka zadzwoniła, że samochód naszego kolegi ma wszystkie okna wybite, wszystko jest ukradzione.... No to się przejeliśmy. Jak dojechaliśmy, to się okazało, że tylko jedno okno jest zbite i ukradziona jest torebka naszej koleżanki z iPodem i ubraniami. To tyle. więc nie było takiej tragedii. Ale każdy się nieźle przejął. Większość osób pojechała do swoich domów, do mnie przyszły 3 koleżanki, więc dobrze :)

W niedziele, koło popołudnia okazało się, że taki chłopak z naszej szkoły miał wypadek samochodowy. Zawsze wszyscy mówili, że nasz rocznik bez żadnych śmierci i większych wypadków, a tu w końcu po promie. Był po imprezie, więc pewnie był jeszcze jakiś pijany czy coś i wszyscy mówili, że zawsze nieostrożny był, no ale i tak szkoda, bo fajny chłopak. Jego samochody generalnie nie było, wyciągali go przez 20 min. Jacyś tam jego znajomi poszli do człowieka, który tam mieszka i który wszystko widział, i powiedział im, że Cody (ten chłopak) był przez cały czas przytomny i krzyczał, żeby go wyciągnąć i że go wszystk boli.. :( Złamał sobie obie nogi - kośc udową w jednej i piszczele i te drugie kości w obu. Miał jakiąś dzuirę na plecach od czegoś i prawie w kręgosłup go trafiło, oderwało mu prawie ucho i chyba jeszcze jakiś uraz szyi lekki  ale nie wiem. Miał operacje przez 9 h w niedzielę, potem jeszcze jakieś inne i ostatnią będzie miał jutro. W poniedziałek/niedzielę wyjdzie do domu. Ciekawe ile będzie go to kosztować... :/ Ale dobrze, że wyjdzie z tego, bo jednak jak słyszałam to wszystko od jego znajomych, to smutno :(

To by było na tyle! Prom był super, dużo się działo jak możecie zobaczyć. W poniedziałek wszyscy byli w szkole przygnębieni z powody Cody'ego, ale się nie dizwię. We wtorek już było lepiej, w środę miałam prezentację na marine biology, było dobrze, mimo że nie byłam najlepiej przygotowana, we wtorek chyba mnie mój nauczyciel od Governmentu swatał z moim kolegą, bo coś tam mówił o ludziach bez obywatelstwa (ja) i o zostaniu jakimś congressmanem czy czymś i mówił, że byłoby dla nas taniej wziąć ślub i mieszkać w jednym domu haha :D Genialny jest w ogóle :D Dziś czwartek, jutro nie mamy szkoły na szczęscie i w pon też nie, bo jest Memorial weekend. Za dwa tygodnie w piątek Senior Breakfast, czyli też 4 dni i szkoły i vsio! Trochę smutno, bo ostatnio poznałam fajnych kolegów - no girls drama, czyli żadnych problemów itp. O hahahahahhahaha właśnie, a propos plotek, to we  wtorek chyba ktośtam zobaczył dziewczynę idącą ze szkoły w stronę policyjnego samochodu stojącego pod szokła i rozeszła się plotka, że ją złapali za ukradnięcie czegoś hahaha. Fakt, coś tam ukradła z jakiegoś sklepu z ciuchami czy coś, ale chodziło o to, że opuszczała "study period", te takie pół godziny na naukę. W każdym razie dobra plotka poszła :D


The group!

Someone's a little excited?? 




1 komentarz:

Karolinkie pisze...

ale suuuuuuuuuuper musiało być! strasznie fajnie się to czytało, napisz coś jeszcze o promie! :D
i co się stało z tymi drama girls, przestały narzekać czy zniknęły?:D

Free Hit Counter