5/15/2011

lifeee! :))

Amerykanka no.1
Amerykanka no.2
Meksykanka cz. 2
Meksykanka cz.3
:))

Od ostatniego wpisu minęło duuuużo czasu i jeszcze więcej się wydarzyło! :) Niestety, są to głównie prywatne rzeczy, dlatego nie będę o nich pisać haha ;P

Ostatni weekend kwietnia spędziłam na campingu z wymieńcami z CIEE <3<3<3<3<3<3 -> tyle mogę powiedzieć. Najbardziej niesamowici ludzie jakich kiedykolwiek spotkałam. Uwielbiam ich bardzo <3 w piątek mieliśmy czas dla sieibie i zjedliśmy kolację, w sobotę mieliśmy spotkanie i rozmowy na temat powrotu. Mieliśmy takie zadanie, że mamy sobie wyobrażać różne rzeczy: np. kiedy tu przyjechaliśmy, co widzimy, gdzie jesteśmy, jak pamiętamy święta, co było najlepszym przeżyciem, jak sobie wyobrażamy powrót itp. I jeden chłopak z Ghany się popłakał, a potem ja z dwoma koleżankami też zaczęłyśmy płakać :< Potem pojechaliśmy sobie oglądać góry - zobaczyć okolice tego miejsca, gdzie byliśmy (a byliśmy w jakimś wojskowym miejscu, nie wiem dokładnie co to było). Musieliśmy też zrobić "volunteer work" i zbieraliśmy gałęzie... Nie wiem dokładnie po co :| i padało oczywiście :/ ale przez całą resztę czasu było słonecznie :) potem wróciliśmy i po jakimś czasie kazali nam iść oglądać film dla dzieci, ale potem można było sobie od razu wyjść. W niedzielę mieliśmy śniadanie i się pożegnaliśmy  :< bardzo smutno! ;(  Ale jutro, w niedzielę jest ostatnie spotkanie, tylko że nie jest obowiązkowe, więc nie wiem kto przyjdzie :( Zobaczymy! :)











Szkoła spoko. Mam jakieś C w większości, bo TOTALNIE nic nie robię i się host starzy (:D) do mnie doczepili... Ale im przeszło po tym jak mnie upomnieli 2 razy. Ma się swoje sposoby ;P ale matka powiedziała, że będzie musiała nałożyć na mnie jakieś ograniczenia, jeśli się nie poprawię i że widzę, jak Bekah jest prawie ccały czas ee uziemiona. No nie bardzo, skoro może się zawsze ze swoim chłopakiem spotykać haha. Whatever. Było, minęło ;P

Tydzień po spotkaniu z wymieńcami poszłam sobie do hookah baru z koleżankami (bo parę osób się oczywiśćie wysypało). Było suuuuuuuuper <3 haha tylko że niestety Amerykanom trochę brakuje spontaniczności... Nie trochę, bardzo :D Sara, moja koleżanka chciała, żebyśmy wszystkie były na zdjęciu, no to poprosiłam gostka, który nas obsługiwał, żeby nam zrobił, a one wszystkie były w szoku... serio?? potem jeszcze chciała mieć z nim zdjęcie, to powiedziałam, że mogę go poprosić i będziemy mieli we trójkę, to tez były w szoku, ale niestety mi się już nie udało, bo nie przyszedł. I jeszcze do jakichś kolesi powiedziałam "hi", a one na to co robie, a ja że się witam. Haha. dziwnieee. Zdjęć jeszcze nie mam :<

Poza tym, to jeszcze przed weekendem z shishą znalazłam sukienkę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D:D:D::D:D:D:D:D::D:D:D:D:D:D::D:D:D na prom oczywiście :) nie jest dokładnie taka jak chciałam, tak właściwie, to w ogóle, ale cóż. Spoko jest. Ale zdjęcia dopiero z promu wstawię. Na prom idę sama (hihiiii :D zajebiście), ale w grupie z moimi kochanymi znajomymi <3<3<3 Sama będzie też moja koleżanka, ale nie dziwię się, że jest sama, bo jest strasznie depresyjna czy coś. Druga może będzie miała date, ale jeszcze nie wiadomo. Andrea miała być sama i powiedziała, że odmówi jak ją taki chlopak zapyta, no ale tego nie zrobiła :/ dzięki. Ale było, minęło. Powiedziałam jej, że nie wiem czy będzie dla niego miejsce, bo chciałam być wredna, ale potem stweirdziłam, że będę wspaniałomyślna i im pozwole iść z nami hahaha ;P NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ!!!!!!!!!!!

Cała Ameryka obchodzi "Cinco de mayo" - 5 maja. Była to jakaś bitwa o jakieś miasto, nie chce mi się opowiadać i nie pamiętam już dokładnie. Tylko że problem jest w tym, że Meksykanie tego nie obchodzą... Andrea nawet nie wiedziała, co się wtedy stało hahahahaha. Także Ameryka lubi obchodzić sobie cudze święta (i większość i tak nie wie czemu): St. Patrick's Day, Cinco de mayo, nawet Wielkanoc.. czasem nie wiedzą co się stało ;P

Bekah: "The largest chapter in this book [biologia] is on human body" - bardzo mądre, może dlatego, że my jesteśmy ludźmi i nasze ciała są całkiem skomplikowane?
Bekah: Gdzie jest Nowa Zelandia?? x)
Taki chłopak w zeszłym roku po wielkiej imprezie dla mojego rocznika przyszedł do szkoły najebany rano i krzyczał o tym na parkingu i wsypał wszystkich hahahah. Inteligentnie.

W piątek ostatni poszłam do akwarium ze szkołą! :) Było suuuuuuuper!!!!!!!!!!!!!! :):):) geez ja nie wiem, co się stało, ale moi kochani znajomi stali sie jacyś bardziej wyjściowi :) szkoda, ze na koniec, ale zawsze coś!! :) Po szkole przyszła do mnie Andrea... Znowu byłyśmy "hyper", czyli miałyśmy tzw "głupawkę", tylko że u nas to się wtedy dzieje... Hmm trochę głośne jesteśmy haha. W takim stanie zrobiłam ryż z jabłkami, tylko że mi jabłka nie wyszły takie jak powinny haha. Ale Andrei smakowało, więc może nie było tak źle. Potem się przygotowałyśmy na wyjście ze znajomymi do "klubu" - tego, co byłam już tam raz.



nie ma oka...








Kitchen adventures
Kitchen adventures... nie ma to jak upuścić karton mleka :D
 Ach, w czwartek byłyśmy na polowaniu na buty, ale nic nie znalazłysmy, a że byłyśmy z dziewczynami z dance cats, to byłyśmy od nich zależne, a miała nas koleżanka odwieźć do szkoły koło 7.30 i host tata Andrei czekał od tej 7.30 przez jakąś godzinę i był trochę wkurzony. Trochę bardzo. Ale bez przesady, ile razy my musiałyśmy czekać na nich. Ach, no i wtedy jak tam czekałyśmy na dziewczyny,żeby się gdzieś spotkać, to pisałam z Katie o naszych planach na piątek i powiedziała mi, że idzie taki chłopak m.in., i on się zawsze na mnie gapi jak idę na lunch, i potem mi wmawiał w klubie, że ja się na niego gapię, tak mnie wkurzył, że myślałam, że stamtąd wyjdę :/

W każdym razie, poszłyśmy do tego klubu, z Andreą chyba byłyśmy nie do wytrzymania - wrzeszczałyśmy cały czas, śpiewałyśmy, doobrze było. Hahaha spotkałyśmy się z jedną koleżanką i trzema kolegami, i jak wyjeżdżaliśmy, to chłopaki mieli prowadzić i nasza Sara, która prowadziła powiedziała, że się powinny ścigać, to zaczęłam jęczeć, że nie, i zaczęłam się modlić - Ojcze Nasz po angielsku, a Andrea sie do mnie dołączyła hahaha.

W klubie było suuuuuuuuuper <3 No oprócz tego, że weszłam w szybę (tak, dosłownie weszłam hahahha) i prawie spadłam ze schodów. Ach, no i spodnie mi się przedarły :D I jeszcze próbowałam cygara, no i nikt nie pomyślał, żeby mi powiedzieć, że się cygarem nie zaciąga hahahahhaa. No więc tak, zaciągnęłam się i myślałam, że się porzygam haha. Super <3 Andrea znalazła naaaaajsłodszego chłopaka na świecie hihi. I jakoś jej się dziura zrobiła w obcasie w butach, które dopiero co kupiła :/ Achh eventful night. I jeszcze dużo innych rzeczy się wydarzyło <3









Jutro spotkanie, w piątek prawdopodobnie hookah bar, sobota prom!:) <3

4 komentarze:

halfanamerica pisze...

nooo weź nie wyjeżdżaj stamtąd, co ja będę czytać? ; ) przeczytałam chyba każdą notkę na Twoim blogu :) sama za kilka miesięcy wyląduje gdzieś w Stanach, już nie mogę się doczekać ale i strasznie się boje ;) podziwiam Twoją odwagę i mam nadzieję, że moja będzie nie mniejsza;) pozdrawiam!

Karolinkie pisze...

jej, ale super, nareszcie nowa notka! :D
w ogóle chyba świetnie się u ciebie układa! a jak z rodziną?:D nie zabrania ci wychodzić? no i pokaż sukienkę w jakiej idziesz na prom! :D :*

Anonimowy pisze...

Buty Andrei są przeee boskie ;D

;*

halfanamerica pisze...

czeeekam na więcej ;D

Free Hit Counter