12/26/2010

Xbox kinect. Święta, święta


Poniedziałek
No był że tak powiem całkiem zajebisty. Od 10-12 koszykówka (tak, tak, super męcząca, ale: nie było tak, że biegałyśmy normalnie <3 Miałyśmy różne „zabawy”, więc dużo się napracowałyśmy, ale nie czuć tego było. Prze mi się podobało, bo nienawidzę biegać J Np. robiłyśmy taką „drabinę”, że leżymy na podłodze i jedna osoba wstaje, przeskakuje przez wszystkie i zaraz po niej leci następna i w taki sposób mamy przejść cały obwód boiska). Także była super zmęczona. Czekałam najpierw pół godziny z Emily, a potem z pół godziny sama. Fajnie było, z Emily sobie gadałam, a potem się trochę w szkole rozciągałam i spałam na korytarzu :D jakiś koleś do mnie: „Comfy, huh?”. No, było wygodnie :D

Wieczorem przyjechała po mnie Katie z Sarah, spotkałyśmy się pod Maltby Cafe, więc podwiózł mnie tam Kevin (bo ciemno i nie jest bezpiecznie). Haha śmiesznie było, bo dziewczyny od razu wyrwały jakiegoś kolesia, co miał samochód zaparkowany obok Katie haha. No, a moja spontaniczność wzięła górę, i jak tak sobie gadały, to się wydarłam, co by się przestraszył (nie, nie przestraszył się, wziął numer od Sary :D). Także prze śmiesznie było. Wszystko oczywiście przeze mnie :D zawsze jest przeze mnie, nawet jak nie jest haha ;P no i pojechałyśmy sobie do Danny, ale trochę błądziłyśmy. No i poza tym siedziałam z tyłu i była głośna muzyka, więc jak sobie dziewczyny gadały, to nie słyszałam i się ze mnie zbijały, że śpię ;P Tak, tak, tak, Sarah zajodłowała specjalnie dla mnie!!! <3 Genialne to jest, uwielbiam! Nauczę się haha :D

Jak przyjechałyśmy, to grałyśmy w Xbox Kinect, no prze genialne to jest! :D Takie coś, że nie masz żadnego kontrolera, tylko Twoje ciało obsługuje wszystko, no i np. grałyśmy w siatkę, kręgle, skakałyśmy w dal, biegałyśmy, boksowałyśmy się :D wygląda się trochę jak świr, ale co tam :D jak dwie osoby to robią, to i tak lepiej niż jedna haha. No i potem jeszcze pokazuje fragmenty tego, co się robiło, więc jest jeszcze gorzej haha

Teraz różnica między polskim a amerykańskim nocowaniem. W domu zazwyczaj się spotykałam koło 7/8, potem gadanie i bycie sobie razem, dopiero potem np. 2 filmy i spanie około 3 przynajmniej… Tutaj… Umawiamy się na 5… Pogadamy przez trochę (teraz nam kinect zajął więcej czasu, no i pojechałyśmy jeszcze do kolegi – o tym zaraz), obejrzymy film i śpimy… :/ Za 1 razem poszłyśmy spać koło północy, teraz może koło 1… I w ogóle część osób, to chodzi spać już od razu, jak tylko film się zacznie. Nie w moim stylu ;P No i nie ma jajecznicy na śniadanie :< są jakieś prze słodkie i sztuczne gofry :<  jajecznica rlz <3 (Paulinkaaaa :*:*)

Teraz o koledze. A tak właściwie, to jechaniu do niego. Jak już w końcu ustaliłyśmy czy jedziemy, to pojawił się problem, kto będzie prowadził. No taka afera… Masakra. Nie wiem po co im te prawka, skoro nikt nie chce nikogo wozić i wszystkim szkoda benzyny O.o Haha powiedziałam im, że mogę prowadzić, tylko że nie umiem i nie mam prawa jazdy :D Kurczę, no przecież jak tylko by jeździli powoli i spokojnie, to nie mieli by się czego bać. (Bo prawda jest taka, że każdy z kim jechałam do tej pory bierze ostre zakręty :D)

Wtorek, środa

Nuda :D z wyboru ;P we wtorek kosz był odwołany, ale i tak miałam nie iść, w środę nie poszłam na mecz, bo i tak nie lubię (tak, tak, jestem kłamcą, powiedziałam, że jadę na dwa dni do cabin ;P), no i przełożyli tańce z 14 na 12, więc się wypchają, nie sprawdzam facebooka przez cały czas, mogliby napisać smsa.

Czwartek

Seattle!!!!!!!!!!! <3 aaaa kocham miasta! Byłam z całą rodziną, więc trochę było głupio i time pressure, ale kupiłam prezenty i spodnie i bluzkę dla siebie. Bratu kupiłam portfel, siostrze torebke i cukierki :D, mamie szalik, gift card do Starbucks’a i takie coś na zdjęcia do powieszenia, bardzo mi się podoba, może ktoś w Polsce dostanie ;P, tacie kupiłam takie coś do pieprzu, makaron w kształcie Space Needle (ta wieża w Seattle co wygląda jak latający talerz) i takie coś, na czym się stawia garnki w kształcie człowieka^^ Ach nie mogę się doczekać, co ja dostanę, ale po prezentach na urodziny, mogę się trochę bać… ;P

W przyszłym tygodniu planuję wypad do Seattle z Andreą <3 (exchange student z Meksyku) i łyżwy z m.in. Katie. Mam nadzieję, że wypali wszystko. A no i jeszcze z Katie planuję wypad do Seattle do klubu potańczyć, ale to już pewnie jak się szkoła zacznie, bo teraz to Sylwester (którego nie mam pojęcia gdzie spędzę), no i taki sam plan mam z Jasmine. Więc mam nadzieję, że wreszcie będę miała się gdzie wyszaleć. Ale alkohol od 21 lat, więc papa ;( W środę i czwartek jedziemy gdzieś z koszem, jakiś tournament mamy, nie chce mi się! Wolałabym treningi :<

Święta, święta i po świętach

Nic specjalnego. W Wigilię otworzyliśmy po jednym małym prezencie, ja dostałam mały souvenir z Seattle. Taki do powieszenia na Choinkę. Na następny dzień rano, zaczęliśmy otwierać prezenty. Nie wiem czemu, ale jakoś tak sztucznie było. Ani nikt nie rozmawiał, ani nie było niczego takiego hmm świątecznego..? No nie wiem, jakoś w domu inaczej. W każdym razie, dostałam brzydką torebkę (bo świecącą i na wzór jakiejś „krokodylej skóry”…), spoko sweter, brzydką bokserkę, spodnie takie hmm piżamowo-dresowe, ale też brzydkie, ale ujdą, jakieś tam błyszczyki, lakiery do paznokci, to spoko, ale że ja jestem dziwna, to nie lubię nieznanych mi marek hehe :D (takie trudne dziecko ze mnie), no i jakieś tam jeszcze, ale nie pamiętam :D moje prezenty chyba się mniej więcej podobały, nie wiem jak host ojcu, ale reszta chyba była zadowolona.

I teraz najlepsza część: napisałam list dla rodziców, że super tu jest z nimi, że są super host rodziną bla bla bla, no i się wzruszyli :D trzeba jakoś zarobić na ich zaufanie, a w większości to, co pisałam było prawdą. Może trochę naciągniętą, ale przynajmniej miło im było haha ;P Sprawa taka jest  z nimi, że ja zupełnie nie rozumiem ich postępowania, nie tylko w wychowaniu dzieci. Po prostu przyzwyczaiłam się do moich rodziców, do ich spędzania wolnego czasu, więc jak ktoś siedzi na dupie cały dzień w domu, to jest to po prostu dla mnie dziwne. Dlatego już się nie mogę doczekać, aż wreszcie będę w normalnym kraju, gdzie się używa nóg i się przebywa więcej na świeżym powietrzu. Tak właściwie, to chyba od braku świeżego powietrza i słońca chce mi się ciągle spać. Np. dziś spałam po prezentach przez jakieś 2 h…





z Katie :)





prze uwielbiam te budki! Rządam takich w Polsce! :D

ehe Amerykański porządek! <3


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ha dostałam Xboxa z kinectem pod choinkę, jest świetny faktycznie, to bedą pierwsze święta po których nie przytyję.

Izabela pisze...

hah :D. Ja też dostałam Xboxa z kinect na święta. Megaaa <33.

Dobrze, że Ci się układa w stanach. Podnosi to na duchu, biorąc pod uwagę, że w przyszłym roku będę na twoim miejscu. ;). Znaczy nie dosłownie ;PP. W sensie w US.

Free Hit Counter